Polacy przygotowani na handel przyszłości

 

Polacy przygotowani na handel przyszłości.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O zagranicznej ekspansji polskich firm retailowych oraz zainteresowaniu rodzimego handlu nowymi rozwiązaniami mówi Agnieszka Strzelczyk-Walczak, prezes zarządu A.S. Messe Consulting sp. z o.o. przedstawicielstwa Messe Düsseldorf w Polsce.

Największe międzynarodowe targi to świetne źródło informacji o sile eksportowej firm z danej branży. Co możemy o niej powiedzieć na podstawie obecności polskich wystawców na targach EuroShop w Düsseldorfie?

To prawda. Eksport jest siłą napędową gospodarki. Jak wiemy, rok 2016 nie był najlepszy dla polskiego handlu zagranicznego i wg danych GUS przyniósł wzrost polskiego eksportu zaledwie o 2,3 proc. Ponadto wzrost polskich obrotów był niższy niż w latach poprzednich, co wpisało się w ogólnoświatową tendencję gwałtownego wyhamowania handlu. Niewątpliwie wpływ na to miało ogólne pogorszenie koniunktury światowej, spadek produkcji i inwestycji, spowolnienie wzrostu PKB i wiele innych czynników. Na polski handel miało również duży wpływ wyhamowanie w skali roku obrotów towarowych u naszego głównego partnera handlowego, czyli Niemiec. Z rynkiem niemieckim jesteśmy silnie związani, co sprawia, że wyraźnie odczuwamy wszelkie zmiany, które zachodzą u naszego sąsiada.

Jednak mimo tych wszystkich zawirowań w ostatnim czasie, polscy eksporterzy pozostają aktywni na rynkach zagranicznych i wierzą w jakość swoich towarów. Popyt na towary z Polski stale wzrasta, ponieważ są one jakościowo bardzo dobre i nadal konkurencyjne cenowo dla odbiorców z Europy Zachodniej. Z tego również powodu obserwujemy wzrost zainteresowania polskich firm udziałem w targach EuroShop. Z edycji na edycję przybywa ich coraz więcej. W marcu tego roku swoje produkty zaprezentowało aż 81 firm z Polski i był to najlepszy wynik do tej pory, dla porównania w roku 2014 zaprezentowało swoją ofertę w Düsseldorfie 75 wystawców, a w roku 2011 mieliśmy 48 stoisk z Polski. Łącznie w ostatniej edycji targów EuroShop w roku 2017 polskie firmy zajęły 3799 mkw. powierzchni targowej. Polscy wystawcy są świadomi znaczenia tych targów dla branży retail i w pełni starają się wykorzystać swój udział w imprezie. Ponadto liczą na to, że po zastoju w 2016 r. nastąpi ożywienie gospodarcze, a co za tym idzie, również wzrost eksportu.

Jak ocenia Pani zainteresowanie targami ze strony odwiedzających z Polski?

Zdaniem konsumentów handel w 2030 roku będzie w pełni zautomatyzowany, procesy zakupowe zostaną zdigitalizowane, a przekaz marketingowy i oferty handlowe spersonalizowane. Tak w przyszłości widzą handel konsumenci. My wiemy, że kondycja branży retail w Polsce jest dobra lub, zdaniem autorytetów w tej branży, raczej dobra. W każdym razie branża rośnie w siłę, ewoluuje i zmierza w kierunku osiągnięcia jak największego zadowolenia klientów. Co zrobić, by nie zostać w tyle? Gdzie szukać pomysłów na usprawnienie systemu sprzedaży, eksponowanie produktów, programów lojalnościowych i umilenie klientom procesu zakupu? W mojej opinii na targach. Na targach EuroShop w Düsseldorfie oczywiście, gdzie co 3 lata spotyka się cała branża retail.

Na przestrzeni kilkunastu lat i kilku edycji targów EuroShop widać, że liczba specjalistów przyjeżdżających na targi z Polski stale rośnie. Mówimy tu o wzrostach rzędu 50–60 proc. edycja do edycji i tysiącach odwiedzających z Polski. To doskonałe potwierdzenie tego, że polscy specjaliści ds. handlu, marketingu, sprzedaży detalicznej, hurtowej i wysyłkowej, specjaliści ds. e-commerce, projektanci powierzchni handlowych i wystaw wykazują wysoką świadomość szybko postępujących zmian w handlu i wiedzą, gdzie szukać inspiracji, pomysłów i kontaktów handlowych, by być na bieżąco, nie zostać w tyle i przygotować siebie i swoich klientów na handel przyszłości.

Polscy eksporterzy oferujący nowoczesne rozwiązania dla handlu coraz częściej szukają swoich szans na szybko rozwijających się, pozaeuropejskich rynkach. Jakie targi i gdzie może im Pani polecić?

To prawda. Polskie firmy coraz aktywniej poszukują nowych rynków i kierunków zbytu, często takich, na których do tej pory ich nie było. Obecnie poza krajami europejskimi bardzo popularnymi kierunkami eksploracji przez polskie firmy są Chiny, Indie, Iran, Brazylia, Tajlandia. Bodźcem popychającym je do tak dalekiej ekspansji i podejmowania prób zaistnienia na innych, czasem bardzo egzotycznych rynkach, są sukcesy odnoszone na rynku europejskim, dotarcie i zdobycie wyznaczonych grup docelowych klientów oraz satysfakcjonujące wyniki finansowe. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Prawda? Ale to nie wszystko. Duże nasycenie firm na rynku europejskim i silna konkurencja sprawiają, że polscy eksporterzy szukają nowych klientów dalej i dalej. To powszechnie zauważalna tendencja i trzeba zrobić, ile się da, by ułatwić im nawiązywanie kontaktów handlowych i poszukiwanie nowych kontrahentów i klientów w Azji, w Ameryce Południowej czy w Afryce. W związku z tym Messe Düsseldorf, jako organizator targów, także musi odpowiadać na potrzeby klientów i również wkraczać na nowe rynki, angażując się w kolejne projekty wystawiennicze dla branży retail. Tym razem w Chinach i Indiach. Są to, obok targów EuroShop w Düsseldorfie, odbywające się każdego roku w lutym targi In-Store Asia w Bombaju i w kwietniu targi C-Star w Szanghaju. Zestawiając ze sobą wszystkie trzy projekty, tj. EuroShop, In-Store Asia i C-Star możemy mówić o rodzinie targów dla branży retail. Jednak każda z nich funkcjonuje na innym, odmiennym rynku i jest skierowana do trochę innej grupy klientów.

Uważam, że planując ekspansję na rynek chiński bądź indyjski, a nawet najbliższy nam europejski, warto rozważyć udział we wspomnianych targach jako jedno ze wstępnych działań marketingowych, ale głównie rozpoznawczych. Udział w targach daje możliwość nie tylko pokazania, wyeksponowania produktów i usług, pozyskania nowych kontrahentów i bezpośredniego kontaktu z potencjalnymi klientami, ale przede wszystkim daje niepowtarzalną szansę poznania rynku w charakterze ogólnym, specyfiki naszej branży w danym regionie, działających w nim firm i konkurencji, dominujących, nadchodzących i wygasających trendów, klientów, ich mentalności i upodobań. I wielu innych wskaźników, które odpowiednio zinterpretowane mogą wpłynąć pozytywnie na działalność firmy na francuskim, brazylijskim czy chińskim rynku.

Rozmawiał Jerzy Osika

 

 

Data publikacji: 12.05.2017

 

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce Zamknij